7 XII 1975 zmarł Thornton Wilder

Wilder pisał prozę i uprawiał dramat; w tym drugim gatunku dał się poznać jako znakomitość, pisząc i wystawiając sztukę  „Nasze miasto”. Szuka  oparta jest na chwycie teatru w teatrze. Oto Reżyser wywołuje na scenę postacie, które mają odgrywać zdarzenia ze swego życia.

Jeden z polskich reżyserów wystawianej chętnie na deskach naszych teatrów sztuki, scharakteryzował ją tak: „To tekst o urodzie życia, o tym, jak przestaje być przez nas dostrzegana. Również o tym, że śmierć jest jego częścią, uwieńczeniem, nieodłącznie związanym z nim etapem

To tak jakbyśmy wywołali po imieniu znane zmarłe postacie z naszych wiosek, miasteczek, miast i poprosili życzliwe, by odegrały sceny ze swego życia na naszych oczach – takie współczesne „Dziady”, tyle że w Ameryce.

Im więcej występują, tym więcej o nich wiemy, to co wydawało nam się dziwne, staje się zrozumiałe, rodzi się w nas czułość, zrozumienie, życzliwość dla ich postaw, decyzji, jakbyśmy w ich losach dostrzegli nasze. Nie tak bardzo się znów różnimy.

Przesłanie, które płynie ze sceny moglibyśmy oddać słowami: „pielęgnujcie życzliwość…..”, bo to wszystko, to co nazywamy życiem za chwilę się rozwieje, jak u Szekspira w „Burzy” – życie – chwila magii kiedy wszystko trwa zanim się nie rozpłynie, a tym, co spaja to w całość może być twoje zrozumienie, życzliwość…..

Uznanie i sławę przyniosła Thorntonowi jednak proza – piękna książka „Most San Luis Rey”. 

Książka opowiada historię pięciorga osób, które pewnego dnia, przechodząc przez most, razem z mostem runęły w przepaść.

Zapytany o temat i cel swojej książki w latach późniejszych, Thornton Wilder odpowiedział, że szukał odpowiedzi na takie oto pytanie: “Czy jest sens i znaczenie w ludzkim życiu niezależne od ludzkiej woli?”

Jednym słowem; czy fakt runięcia w przepaść tych właśnie pięciu osób był najzwyklejszym, nic nie znaczącym przypadkiem, czy też było to tylko i wyłącznie wypełnienie napisanego wcześniej Scenariusza.

Czytamy w książce ;

Jeśli w ogóle istnieje jakiś plan we wszechświecie, jeśli w życiu ludzkim jest pewien system, to na pewno da się je odszukać w tych żywotach tak niespodziewanie przeciętych. Albo żyjemy z przypadku i umieramy z przypadku, albo żyjemy według planu i umieramy według planu.

Sprawa nie zostaje rozstrzygnięta; w trakcie lektury jednak, czytelniczka i czytelnik uzmysławiają sobie, że bez względu na to, czy był to przypadek, czy wypełnienie Planu, pięć osób przechodzących w „fatalnym”  momencie przez most coś łączyło; wszyscy nieśli w sobie pragnienie miłości, straconą miłość, nadzieję na jej odzyskanie, przekonanie o miłosnym poświęceniu jako najwyższej formie istnienia.

Może chodzi więc o innego rodzaju most; ten, który łączy człowieka z człowiekiem, i nazywany jest, z   braku  precyzyjniejszych określeń  miłością?

Czytelniczka i czytelnik książeczki Wildera, bo to książeczka jest – raptem 100 stroniczek –  poszukają odpowiedzi na to pytanie sami, pisarz w powieści jedynie sugeruje taką odpowiedź, ale sugestywnie to czyni, trzeba  przyznać, i przekonująco: Ale miłości będzie dosyć. Wszystka miłość zwraca się do miłości, która ją zrodziła. Nawet pamięć nie jest potrzebna dla miłości. Jest kraj żywych i kraj zmarłych, a mostem między nimi jest miłość. I tylko ona przetrwa, tylko ona ma znaczenie.


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *