4 XI 1801 urodził się Seweryn Goszczyński

Seweryn Goszczyński należy dziś do poetów zapomnianych, a jeśli już się go wspomina to zawsze jako zawodnika w drugiej lidze poetów romantycznych, z brakiem możliwości awansu do extraklasy, gdzie dożywotnio rezydują Mickiewicz, Słowacki, Kraiński i Norwid.

Zły los, polityczne burze uczyniły go poetą drugiego rzędu i dzieli to miejsce z Antonim Malczewskim, autorem „Marii”, a przecież „Zamek kaniowski” w niczym nie ustępuje artyzmem i siłą  powieści poetyckiej, na której studiuje się pierwiosnki romantyzmu – Konradowi  Wallenrodowi Mickiewicza, czy „Giaurowi” Byrona.

Zamek kaniowski ” czytany na pierwszych lekcjach o romantyzmie wprowadziłby w świat tej literackiej epoki nie gorzej  niż IV część Dziadów, i już na początku tej znajomości zakodowałby w młodym umyśle pogląd, że romantyzm rozpoczyna się w Polsce nie tylko od ran na sercu nieszczęśliwego młodzieńca, ale i od piołunu pod językiem, zrodzonego wskutek obserwacji rzezi, która powstała z wyhodowanej nienawiści jednego narodu do drugiego.( Polacy i Ukraińcy ). U Mickiewicza wiatr historii zaczyna wiać na dobre w „Dziadach cz. III“, twórczość  Goszczyńskiego – „Zamek kaniowski“, zaczyna się od historycznej wichury:

Wietrzna, jesienna zawyła noc z dala,

Warzą się wiry w zamąconym łożu;

Wre chmur kłębami i niebo, jak fala;

Złośliwy obłęd igra po rozdrożu.

Podróżny z cichym szeptaniem pacierza

Mija rozdoły świstające trzciną:

W skrwawionych szponach zgłodniałego źwierza

Dławione bydlę poryka doliną.

Pod szturmem wiatru, co silnie dmie górą,

Słychać skrzypanie głównej szubienicy:

Trup się kołysze – pies wyje ponuro,

Śmierć snu osiadła w zamku okolicy.

Goszczyńskiemu czyniono zarzuty z tych obrazów, ale czy, jak on sam napisał „teatr niesłychanych mordów”, opisać można gładziej, lżej, ładniej i okrąglej?

Nie zrozumieli.

Nieporozumienia były i później. Pytano się, co jego, emigranta, światłego człowieka, w czasach paryskich, rzuciło w objęcia szarlatana Towiańskiego? Co sprawiło, że pisanie, talent, sztukę słowa zarzucił na rzecz służby snującemu mętne wizje sekciarzowi?

Otóż to samo, co kazało chronić się pod skrzydła prowadzonemu przez Towiańskiego Koła Sprawy Bożej i Mickiewiczowi, i Słowackiemu – emigracyjne zagubienie, tęsknota za ojczyzną, nędza materialna, megalomańskie rojenia o wielkiej ojczyźnie jeśli już nie tej na mapie to choćby tej duchowej. To i coś jeszcze; przekonanie o mistycznej naturze świata, zrodzone wcale nie na paryskim bruku ale znacznie wcześniej, jeszcze przed ucieczką z Polski, jeszcze przed wybuchem Powstania Listopadowego, w którym brał udział – zrodzone w trakcie wyprawy do Tatr, udokumentowanej  „ Dziennikiem podróży do Tatrów”.

W odkryciu Tatr Goszczyńskiemu należy się miejsce przed Wincentym Polem i Tytusem Chałubińskim, wielu zresztą to czołowe miejsce w podhalańskim panteonie ma dla niego u siebie zarezerwowane.

To Goszczyński pokazał pierwszy, wyraził pierwszy piękno tych gór, i on wskazał na ich mistykę, na to, jak są „obwiane tajemniczością straszną i niezaprzeczoną”.

W górach widzi “płomień, nie mający nic wspólnego z materią, nie zależący od otaczającej go sfery materialnej”, swoje uczucie do gór opisuje jako „więcej roztopione, więcej rozlewające się, pełniej gorejące, silniej bijące ku górze, ku światom wyższym”.

Mistycyzm natury.

Goszczyński patrzy na świat przez pryzmat ducha, którego wszechobecność odkrył w górach. Ślady tego ducha dostrzegał zaś w …. pieśni  ludowej,      (”Jeżeli puści w obieg jakie uczucie pod postacią pieśni, to wszystkie głosy ludu, wszystkie serca grają jej muzyką…” ), którą czynił skarbnicą wiedzy, uczuć i  mądrości.

Proszę to porównać ze słowami Mickiewicza; „ o wieści gminna, ty arko przymierza…”

Być może w przybyłym z Litwy samozwańczym proroku ,udręczony, biedny, dosłyszał się Goszczyński głosu tej samej siły, którą opiewał wiele lat wcześniej w wierszu o Tatrach:   

Tatry

Ależ bo wówczas, ziemio staroświecka,

Dzisiejsze dziwy dziwami nie były.

Grały widomie niewidome siły

I pilnowały człowieka jak dziecka…

Zło los pozbawił go miejsca w historii literatury, które zarezerwowano dla  romantycznej czołówki. Ale tam, gdzie się wszystko zaczyna, gdzie polski romantyzm dopiero kiełkuje, tam jest mistrzem.

fn


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *