25 04 1719 ukazała się powieść „Przypadki Robinsona Crusoe”

Pod datą 24 kwietnia wspominamy w rocznicę śmierci autora powieści, w tym miejscu ukazanie się książki, która przez trzysta prawie lat cieszy się u czytelników powodzeniem. Pisaliśmy już o tym, jak to w swojej  powieści Defoe stworzył optymistyczny mit rozumnego, przedsiębiorczego człowieka, który poradzi sobie w każdych, najtrudniejszych nawet okolicznościach. Tu chcielibyśmy rozszerzyć nasze rozważania o głos jednego z największych polskich eseistów, Bolesława Micińskiego i zacytować fragment jego eseju „Podróże do piekieł”, ten fragment, w którym eseista pisze o autentyzmie powieści, o tym, że jeśli pisarz, tworząc Robinsona, budował  mit, wznosił go na solidnych fundamentach własnego doświadczenia.

Warto przeczytać „Podróże do piekieł” w całości, ale jeśli ktoś zamierza czytać właśnie „Robinsona Crusoe” część o Robinsonie polecamy szczególnie:

„Prototypem Robinsona Crusoe był, jak powszechnie wiadomo, niejaki Aleksander Selkirk, dozorca na statku handlowym, który za brak subordynacji wysadzony został w roku 1704 na bezludną podówczas wyspę Juan Fernandez. Tam w osamotnieniu Selkirk cofnął się szybko do stanu na wpół zwierzęcego, wykazując dobitnie, że człowiek, który z mozołem wspina się wzwyż po drabinie ewolucji, z łatwością odbywa drogę powrotną i szybko rezygnuje  z wszelkich aspiracji, zajmując w hierarchii dzieł Bożych miejsce, jakie wyznacza mu Księga Hioba. W ciągu czterech lat Selkirk zapomniał ludzkiego języka i według relacji naocznego świadka „zdawał się być dzikszym od zwierząt, których skórę nosił na grzbiecie”. Takim go przedstawił Woodes Rogers, kapitan statku „Duc”, który odnalazł nieszczęsnego wygnańca. Inaczej ułożyło się życie i nader osobliwe a zadziwiające przygody Robinsona Crusoe. ”Jesteś człowiekiem śmiertelnym, czy Aniołem zesłanym od Boga?” – woła kapitan okrętu na widok Robinsona , który wynurzył się z gęstwiny leśnej , odziany w koźle skóry i obwieszony zbroją. Robinson, zmieniony w anioła, przypomina żywo Odyseusza, któremu Atena nadała kształt boskiego młodzieńca. Postać ma większą i okazalszą na oko, a loki jak hiacynt spływają na czoło spod niezgrabnego futrzanego czepka. Ten proces rozwojowy jest – jak to już zaznaczyliśmy – wyłącznie przywilejem bajek i dlatego to prawdopodobnie Hodley, jeden ze współczesnych Defoe krytyków, nazwał historię Robinsona „splotem bezczelnych kłamstw”. Człowiek bowiem pozostawiony samemu sobie, podobnie jak roślina wydarta z gruntu, czernieje, więdnie, zatraca rysy anielskie i, podobnie jak Selkirk, podlega procesowi regresywnemu, „stając się dzikszym od zwierząt, których skórę nosi na grzbiecie”. Ale nad wyspą rozpaczy unosił się Pan Zastępów, który sprawia, „aby deszcz szedł na ziemię, gdzie nie masz człowieka. Aby nasycił miejsca niepłodne, a wywiódł z niego zieloną trawę”. Wzywaj mnie w godzinach utrapienia swego, a wybawię cię i sławić będziesz imię moje” – oto pierwsze słowa, jakie odczytał Robinson w Biblii na chybił trafił otwartej. Odtąd otwierał Pismo Święte jako sortes virgilianae, a Pan Zastępów mnożył jego dobra i ponawiał obietnicę: „Nie opuszczę cię nigdy i nigdy nie odstąpię”.

Crusoe to Defoe. A kogo zainteresuje nieco bardziej  ten wątek, może wziąć za rozważań początek książkę noblisty J.M. Coetzee’ego „Foe”  – wielce ciekawa robi się sprawa. Pikanterii historii dodaje fakt, że Coetzee odnosi się do Robinsona w swojej noblowskiej mowie.

fn


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *