Płeć Kubusia Puchatka czyli kilka myśli o nowym tłumaczeniu

Przekłady literatury dziecięcej to szczególnie wymagające prace, gdzie dostosowanie treści do kultury docelowej (języka na jaki tłumaczymy) jest niezwykle istotne. Najsłynniejszy polski przekład, który wywołał polemikę w tym obszarze to „Fredzia Phi-Phi” (1986) autorstwa Moniki Adamczyk – Grabowskiej, będący tłumaczeniem Winnie the Pooh” (1926). Przekład, już kanoniczny, z którego prawdopodobnie każdy z nas dowiadywał się o losach mieszkańców Stumilowego Lasu (co ciekawe z ang. Hundred Acre Wood, czyli dosłownie Las Stuakrowy) to dzieło Ireny Tuwim Kubuś Puchatek” (1938).

Oryginał Milne’a odznaczał się prostotą i zwięzłym stylem. Tłumaczka i twórczyni Fredzi za główny cel stawiała sobie właśnie wierność oryginałowi, chcąc by tekst był przystępny dla dzieci oraz dorosłych. Jednak zwroty takie jak „Fredzia powiedział” skonfundowałby niejedno dziecko, a wielu starszych czytelników odesłał pewnie do studiów genderowych.   A. A. Milne tak właśnie pisał – niedźwiedzica z żeńskim imieniem „chodzić” „jadł” i „odwiedzał” przyjaciół!
Jak kontrastują ze sobą starsze i nowsze tłumaczenie? Poniżej parę przykładów:

Przedstawiam wam Misia Puchatka, który właśnie w tej chwili schodzi po schodach.
Tuk-tuk, tuk-tuk, zsuwa się Puchatek na grzbiecie do góry nogami, w tyle za Krzysiem

Tłumaczenie Tuwim wyróżnia „przytulna” atmosfera i częste zdrobnienia. Kubuś nie łupie w drewno, uderzając łepetyną o kolejne stopnie, tylko łagodnie „tuk-tuk”stuka o schodki.

A oto Niedźwiedź Pluszowy. Schodzi po schodach – łup, łup, łup – na głowie za Krzysztofem Robinem.

Tak przedstawia tę samą sytuację Adamczyk-Grabowska. Nieugładzony, wręcz surowy styl prowokuje nawet do myślenia czy Krzysztof aby na pewno nie znęca się w jakiś sposób nad Niedźwiedziem, walącym głową w schody. Tym bardziej, że o ile [Niedźwiedź] wie, jest to jedyny sposób schodzenia po schodach, choć czasem wydaje mu się, że tak naprawdę to istnieją jeszcze jakieś inne sposoby. W tym fragmencie widać też wyraźnie, że Krzyś wyrósł już na Krzysztofa Robina (org. Christopher Robin).

Tuwim wydaje się jednak, że Miś myśli o „tuktukaniu” zgoła inaczej: Odkąd Puchatek pamięta, jest to jedyny sposób schodzenia ze schodów, choć Miś czuje czasami, że mógłby to robić zupełnie inaczej, gdyby udało mu się przestać tuktukać choćby na jedną chwilę

Mamy więc już postać Kubusia czy Fredzi. Tym, co lubił on najbardziej było małe conieco (a little something). W nowszym tłumaczeniu zajada jednak tylko przekąskę!

Jak wyglądają jego sąsiedzi? Czy rozpoznali byśmy o kogo chodzi widząc poniższe nazwy?
Eeyore, znany nam jako Kłapouchy to Iijaa! Kanga (nasza Kangurzyca) zostaje po prostu Kangą.

Gromy zaczęły sypać się na tłumaczkę, która pisała ironicznie, że wielbiciele Kubusia Puchatka potraktowali go [Fredzię Phi Phi] jako wroga swojego ulubieńca (…) Już zamieraliśmy razem z nim (…) wyruszyć na kolejną ekspertycję na Biegun Północny
gdy dowiedzieli się, że w wielu językach występuje palący problem przekładu dzieła A. A. Milne’a!

Na koniec imiona bohatera (ki) książki Milne’a pochodzące z konkretnych języków, na jakie przekładano książkę:

Winnie l’oursonSzwecja
Peter PlysDania
Ole BrummFrancja
MicimackóPortugalia
Ursinho PuNiemcy
Nalle PuhWęgry
Medvídek PuNorwegia
Pu der BärCzechy

Zainteresowanych imionami pozostałych przyjaciół oraz nazwami ze Stumilowego Lasu odsyłamy do strony puchatek na świecie gdzie znajdziecie zestawienie rozwiązań tłumaczy z całego świata!

Źródła: https://blog.atominium.com/ksiazki-2/kubus-puchatek-czy-fredzia-phi-phi/

I.Szymańska, Przekłady polemiczne w literaturze dziecięcej, https://apcz.umk.pl/czasopisma/index.php/RP/article/viewFile/RP.2014.014/4745

alieonora


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *