18 X 1741 urodził się Pierre Choderlos de Laclos

Milan Kundera określił kiedyś „Niebezpieczne związki” – jedyną powieść Choderlos de Laclos – „ największą powieścią o miłości”. Zdanie to powinno robić wrażenie już choćby przez fakt, że powieść napisano wtedy, kiedy gatunek ten rodził się dopiero, kiedy pisarze tacy jak Stern, Walter Scott, Fielding, Rousseau, Cervantes, Goethe pracowali nad tym, by dźwignąć go do rozmiarów dzieła sztuki, wprowadzając do niego psychologię, obyczaje, nastrój, styl, idee, formę.

Laclos pisarzem nie był; był zawodowym żołnierzem.  Z tego powodu tworzyłby świetną partię ze wspomnianym Cervantesem. Znajomość wojennego rzemiosła znalazła w „Niebezpiecznych związkach” swoje odbicie; nie bez znaczenia dla fabuły powieści jest z pewnością fakt, że w czasie powstawania listów składających się na to arcydzieło Laclos nadzorował prace nad fortyfikacjami jakiejś wyspy.

Laclos obwarowywał wyspę, jego bohaterowie szturmowali serca; czasem niewinne ( jak Cecylii w powieści, czy starającej  się ze wszystkich sił „niewinną” pozostać – prezydentowej  de Tourveil), najczęściej jednak wyziębłe i schowane za pancerzem cynizmu i okrucieństwa (Wicehrabia de Valmont i Markiza de Merteuil).

Miłość w „Niebezpiecznych związkach” jest wojną.

Lektura tej książki przynieść może więc pożytek podobny lekturze traktatów wojennych w stylu „Sztuki wojny” Sun Tzu, czy traktatów politycznych  w stylu „Księcia” Machiavellego. W przedmowie do jednego z polskich wydań powieści, tłumacz,  Tadeusz Boy –Żeleński, pisze o tym:

„ W stosunek mężczyzny do kobiety wślizguje się  jakby jakaś bezlitosna polityka, jakby ujęty w reguły system gubienia. Zepsucie staje się sztuką, w której skład po równi wchodzą: okrucieństwo, wiarołomstwo, zdrada, kunszt tyranii. Makiawelizm wciska się w miłostki, staje się ich dominującą nutą. Jest to chwila, w której Laclos kreśli z natury swoje „Niebezpieczne związki”, ową książkę przedziwną i okropną zarazem, która jest tym dla moralności miłosnej we Francji XVIII w., czym traktat o Księciu  dla moralności politycznej Włoch w XVI w.”.

Powieść odznacza się także arcydzielną formą; zbudowana jest z listów, których gros stanowi korespondencja między markizą i hrabią. Jeszcze długo po zakończeniu lektury powieści w pamięci błąka się,  pojawiający się jak muzyczny refren w powieści, nagłówek listów; „Wicehrabia de Valmont do markizy de Merteuil”.

Krystaliczna konstrukcja o wartkiej fabule bez udziału narratora. Ale kryształ to lodowy, bo jak zauważył kiedyś Baudelaire „ Ta książka, jeżeli parzy, parzyć może jedynie na kształt lodu.

A co tak parzy? Wiedza na temat miłości? Owszem, ale przede wszystkim wiedza o naturze ludzkiej w ogóle. Wiedza, którą autor pozwala wypowiedzieć schodzącemu ze sceny życia Valmontowi: „ Oto ludzie! Wszyscy jednako zbrodniczy w swoich zamysłach; niedołęstwu, jaki wkładają w ich przeprowadzenie, nadają miano uczciwości!”

Brzmi dziwnie znajomo? Przypomina o wiek wcześniej ukutą maksymę: „ To, co uważamy za cnoty, jest często tylko zbiorem różnych postępków i interesów, które los albo nasza zręczność umiały zespolić?” Słusznie – wiedzę o człowieku La Rochefoucaulta, podobnie jak Laclosa, stworzył …francuski salon.

fn


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *