16 XII 1928 urodził się Philip K. Dick  

Gdyby w wypowiedziach na temat historii literatury fantastyczno-naukowej trzeba było ograniczać się tylko do kilku najwybitniejszych nazwisk, nazwisko autora „ Człowieka z wysokiego zamku”, „Ubika” , „Trzech stygmatów Palmera Eldritcha”  powinno się znaleźć w każdym z takich rankingów.

Ta popularność, a niektórzy nie wahają się użyć nawet słowa  „kultowość” nie towarzyszyła pisarzowi za życia, wręcz przeciwnie – uważano, że jest pisarzem zbyt wyrafinowanym, trudnym, ambitnym. Ale to, co dla miłośników przeciętnych produkcji spod znaku literatury fantastyczno-naukowej było trudne do przełknięcia, pisarzowi wcale nie otwierało drzwi do uznania w głównym nurcie literatury.

Nie wpływało to najlepiej na kondycję psychiczną Dicka, który i tak już zmagał się z problemem  nadużywania  alkoholu i narkotyków .

Karta odmieniła się po opublikowaniu „Człowieka z Wysokiego zamku” – pasjonującej  historii napisanej w myśl konwencji „a co by było, gdyby?”. Powieść przedstawia rzeczywistość, w której II wojnę światową wygrały państwa Osi, czyli Niemcy i Japończycy i Ameryka znajduje się pod łagodną okupacją japońską.  Tytułowy człowiek z Wysokiego Zamku to pisarz, który pisze historię rozgrywającą się w świecie dla powieściowego świata alternatywnym, a dla nas z porządkiem i historią dobrze nam znanymi.

Przewrotne, ale to jedna z ulubionych metod pisarskich Dicka: pytać o prawdziwość zdarzeń, szukać autentyczności przez wypróbowywanie kombinacji rzeczy i miejsc, odsłanianie wielu równoległych wymiarów dobrze znanej rzeczywistości.

Pisarz wypowiadał się na ten temat w taki sposób,  ( wypowiedź cytujemy za świetną książką biograficzną „Boże inwazje. Życie Philipa K. Dicka” ) :

Stale wynajduję jakieś ekscentryczne punkty widzenia i dziwne podejścia. (…) Jeżeli to prawda , że istotne odpowiedzi ( to jest autentyczny absolut w przeciwieństwie do pozornego ) znajdują się tam, gdzie się najmniej ich spodziewamy, to wówczas ta technika „próbowania wszystkiego” może sprawić , że coś oklepanego i dawno odrzuconego, coś oczywistego, co mieliśmy przez cały czas przed nosem, okaże się jądrem tajemnicy”. 

Drugi wielki przełom w powodzeniu u czytelników to film Ridleya Scotta „Blade Runer” (Łowca androidów), nakręcony na podstawie opowiadania „Czy androidy marzą o elektronicznych owcach” . Film dziś traktowany jest jako jeden z najważniejszych filmów w historii gatunku, a Dick ? – jego książki   mają się lepiej niż kiedykolwiek. Pytania, bowiem, które zadawał na kartach „tandetnych”, jak sam mówił, powieści, dziś padają ze szpalt codziennych gazet. Często z pierwszych ich stron.

O Philipie K. Dicku z pewnością będziemy pisać w przyszłym roku, przy okazji przypominania twórczości Stanisława Lema, ponieważ nasz mistrz si-fi twórczość amerykańskiego kolegi po piórze poważał, cenił i polskiemu czytelnikowi przybliżyć się starał.

fn


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *