13 05 2001 zmarł Paweł Hertz

Był  poetą, prozaikiem, eseistą, literaturoznawcą, tłumaczem  i wydawcą.

Człowiekiem niezwykle zasłużonym dla kultury polskiej, specjalnie piszemy: „dla kultury polskiej”, a nie tylko „dla polskiej literatury”, ponieważ zakres „prywatnych obowiązków” pisarza, jak wynika z pobieżnego spisu na początku tego wspomnienia, obejmował swoim zasięgiem obszar znacznie rozleglejszy, niż tylko pole działań literackich.

Wspominamy tu Pawła Hertza dla innej sprawy: niecodziennego, niedzisiejszego spojrzenia na twórczość literacką i na twórczość w ogóle. To spojrzenie przypomina postawę znaną nam z wiersza Zbigniewa Herberta „Pan Cogito i wyobraźnia”. Pan Cogito nie ufał czystej wyobraźni, wszystkim tym „fortepianom na szczytach Alp”, „używał wyobraźni do całkiem innych celów/ chciał z niej uczynić  narzędzie współczucia.” Zapomnianą miarę współczucia przykładaną do dzieł literackich przypomina w swoich esejach nieustannie Paweł Hertz. Pisze np.: „Biorąc rzecz najogólniej, ani sztuka, ani literatura nie zajmują mnie jako takie, same w sobie, natomiast ciekawi mnie, ukazują nam nasza dole i niedolę, nasze losy człowiecze.”

Wyobraźnia Pawła Hertza trzymała się uparcie twardej koleiny ludzkiego świata, tego co konkretne i właściwe człowiekowi – krajobrazu, historii, cierpienia, olśnienia, radości, bólu, uroku zjawisk, uczuć. Przedmiotem jego zainteresowań był „ten świat“, świat pełen napięć, sprzecznych idei, ale też niosący ze sobą zwyczajną radość istnienia. Kilka lat temu ukazał się zbiór esejów Pawła Hertza pod tytułem „Gra tego świata” i tam wszystkie cechy tego pisarstwa, a szerzej rzecz ujmując, tego spojrzenia na życie, „sposobu na życie” , spotkać można w obfitości.

Złotą polszczyzną przybliża nas eseista do spraw zwykłych i niecodziennych, pomaga zrozumieć więcej, niż sami jesteśmy w stanie wyczytać z kart klasycznych opowieści, posługując się narzędziem współczucia, podprowadza nas do progu tajemnicy ludzkiego serca, do progu tylko, bo za nim rozpoczyna się indywidualna przygoda, której losy zależą od wrażliwości i pojemności serca każdego czytelnika z osobna.

I tu Hertz wtóruje Panu Cogito, który, jak pamiętamy „pragnął pojąć do końca

– noc Pascala

– naturę diamentu

– melancholię proroków

– gniew Achillesa

– szaleństwo ludobójców

– sny Marii Stuart

– strach neandertalski-

-rozpacz ostatnich Azteków

– długie konanie Nietzschego

– radość malarza z Lascaux

– wzrost i upadek dębu

– wzrost i upadek Rzymu”,

i pisze: „Taka jest właśnie siła wielkiej prozy: polskiej, francuskiej, rosyjskiej czy niemieckiej. Taka jest moc tych powieści, której dziś już nikt nie potrafi wyzwolić. Jej zwyczajność, codzienność, prostota, jej język skrzący albo szary, ubogi albo rozrzutny, dobrany do czasu, okoliczności, osób czy krajobrazu. Wielka proza jest jak wielka rzeka, toczy się zwykle powoli, niesie muł, a potem nagle spiętrza się przyspiesza biegu, i znów rozlewa się szeroko. Wtedy na jej martwym lustrze widać biegnące niebem obłoki . Odbija się tam krajobraz przybrzeżny, zapada noc, wstaje dzień, zmieniają się pory roku. Wielka proza jest także podobna do naszego życia i w tym podwójnym jak gdyby podobieństwie: do zmiennego świata i do toczącego się w nim losu każdego z nas, tkwi najpewniej cała tajemnica jej uroku i znaczenia.To niby złota klamra, która spina rzeczy wielkie i małe

fn


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *