15 IV 1452 urodził się Leonardo da Vinci

O Leonardo da Vinci wszyscy już wiedzą wszystko; kim był, jak żył, co namalował. Uśmiech Mona Lisy jest tak mocno osadzony w naszej wyobraźni, że usunąć go stamtąd mógłby jedynie jakiś planetarny kataklizm wymazujący pamięć całego gatunku.

Spojrzymy więc na jego postać nieco inaczej, poprzez wspomnienie o nim znakomitej polskiej pisarki, Zofii Starowieyskiej – Morstinowej, która w czasie wojny napisała niezwykłą książkę „Kabała historii”, a jeden z rozdziałów tej książki poświęciła florenckiemu artyście.

„Cień Leonarda towarzyszy mi wiernie i nieustępliwie” (…) Trudno w jedną logiczna całość powiązać jego słowa, postępki i sztukę. Sztuka i życie przemawiają do nas skłóconymi głosami. Dzieło każdym swym najmniejszym fragmentem, każdą linią, każdym szkicem mówi nam: poezja, rozmarzenie, natchnienie. Człowiek odpowiada na każdym kroku: oschłość, trzeźwość, obojętność. Obojętność… Straszna, mrożąca obojętność głazu. Obojętność na wszystko, na ludzką dolę i niedolę, na cierpienie i zło, na wojnę i pokój, obojętność na koleje własnego życia , nawet na tragiczne koleje własnego dzieła.

Podczas gdy Michał Anioł i Dante miotają się po świecie jak płomień, podczas gdy gromią, rozpaczają, potępiają, miłują i nienawidzą,  – Leonardo przechodzi chłodny i uśmiechnięty pośród wszystkiego, co dookoła niego wali się i buduje, co cierpi i dąży. Nigdy się nie oburza, nigdy nie zapomina, nigdy niczego nie chciałby zmienić, zawsze wszystko tylko … notuje. Nie bierze udziału w wielkim dramacie życia , nie miesza się w wielką walkę świata. Nie wie, czym rozpacz, ani czym entuzjazm. Trwa wśród zamętu i zgiełku ziemi jak wielka, przejrzysta tafla wody, która w swej nigdy nie skłóconej powierzchni  odbija z równym spokojem i równą wiernością chmury i lazur, pogodę i słotę, piękno i brzydotę.

Nie przejmuje się niczym, ale zajmuje się wszystkim. Bo choć serce jego nie wiąże się z niczym – interesuje go wszystko: gwiazdy i muszle, wichry i wykopaliska, lot ptaków i skręty śrub, malarstwo i biologia, zwierzęta i człowiek. Ale człowiek jest dla jego przyrodniczego umysłu zjawiskiem takim samym jak ślimak. Bada go jak bada rzecz każdą, uważnie starannie, obojętnie…”

To, jak myślimy fragment zachęcający i do pogłębienia znajomości sztuki Leonarda i do zaznajomienia się z niedzisiejszą, ale piękną książką, jaką jest „Kabała historii”.

fn


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *