14 10 1926 wydano książkę Milne’a „Kubuś Puchatek”

Kubuś Puchatek“, książka o przygodach małego, lubiącego miód pluszowego misia i jego przyjaciół,  została napisana przez Milne’a dla jego syna, Krzysia.

W drugiej połowie dwudziestego wieku okazało się, że nie tylko dla Krzysia, ale i dla taoistów i  kibiców tao – o czym próbują przekonywać książeczki Tao Kubusia Puchatka”, „Te prosiaczka, dla czytelników poszukujących wszędzie filozoficznych uogólnień ( „Kubuś Puchatek i filozofowie), dla miłośników feng shui ( „Kubuś Puchatek i feng shui” ), dla ludzi łaknących sukcesu ( „Kubuś Puchatek i przepis na sukces) i dla wielu, wielu innych, można powiedzieć – prawie dla wszystkich.

Pluszowy miś, a raczej jego sposób patrzenia na życie stał się zaklęciem, talizmanem, złotym  środkiem, lekarstwem na brak sensu, kamieniem filozoficznym, receptą na sukces, wskazówką na drogę, jednym słowem wszystkim tym, co dociekliwy czytelnik zechce w sympatycznej opowieści Milne’a dostrzec i czym, na kartach swojej własnej książki z innymi rozpoznającymi się w postaci któregoś z bohaterów opowieści czytelnikami, podzielić.

Na to bogactwo urodzaju odczytań, interpretacji, rozumień, zrozumień „Kubusia Puchatka” patrzeć należy, naszym zdaniem, optymistycznie. Znaczyć to bowiem może tyle, że jeśli do tej pory, każda prawie dziedzina ludzkiego życia potrafiła się jakoś umiejscowić w okolicach Stumilowego Lasu, podobnie powinno być i w przyszłości; Kubuś i tam znajdzie swoje miejsce, opowieść napisana dla małego chłopca, będzie czytana przez kolejne pokolenia małych chłopców i małych dziewczynek, a kolejne pokolenia pań i panów będą dopisywały do tej opowieści nieznane nam dziś jeszcze znaczenia.

A kogo nie przekonują wszystkie te interpretacje, kto wątpi w to, żeby w dwóch księgach opowieści o Kubusiu, Maleństwie, Prosiaczku, Sowie, Króliku, Kłapouchym, Kangurzycy i Krzysiu, chodziło o coś innego, niż da się to wyczytać zwyczajnie, po prostu z książek – czyli o opowieść o przyjaźni, przygodzie, zabawie – oddaje się nie lekturze „przystawek”, ale  z upodobaniem kolejny raz – lekturze autentycznego „ Kubusia Puchatka.”

A tam  rozśmiesza go, pociesza, raduje, zastanawia, na przykład, ułożony przez Królika 

„PLAN PORWANIA MALEŃSTWA

1. Uwagi ogólne. Mama Kangurzyca biega prędzej niż którekolwiek z nas, nawet ja.

2. Uwagi bardziej ogólne. Mama Kangurzyca nigdy nie spuszcza oka z Maleństwa, chyba tylko wtedy, gdy jest ono bezpiecznie zapięte w jej kieszeni.

3. A zatem. Jeśli mamy porwać Maleństwo, musimy uzyskać Znaczną Przewagę, ponieważ Kangurzyca biega prędzej niż ktokolwiek z nas, a nawet ja (patrz 1).

4. Uwaga. Jeśli Maleństwo wyskoczy z kieszeni Kangurzycy, a na jego miejsce wskoczy Prosiaczek, Kangurzyca nie zauważy różnicy, gdyż Prosiaczek jest Bardzo Małym Zwierzątkiem.

5. Jak Maleństwo.Jednak Kangurzyca musiałaby patrzeć w inną stronę, tak aby nie zauważyła wskakującego do jej kieszeni Prosiaczka. (patrz 2).

6. Inna uwaga. Jednak gdyby ją Puchatek zajął interesującą rozmową, mogłaby przez chwilę patrzeć w inną stronę. A wtedy ja mógłbym uciec z Maleństwem.

7. Prędziutko.

8. I Kangurzyca nie spostrzegłaby różnicy. Dopiero potem.”

A o tym, że opowieść o przygodach  Kilku Przyjaciół ze Stumilowego Lasu może stać się czasami czymś więcej niż zabawą świadczy piękny tekst Czesława Miłosza, napisany na wieść o śmierci …Krzysia – czyli dorosłego Krzysztofa, syna autora „Kubusia Puchatka” i „Chatki Puchatka” .

Fragment pochodzi z tomu Piesek Przydrożny”:

Ja, Kubuś Puchatek, nagle muszę rozmyślać o sprawach za trudnych dla mego małego rozumku. Nigdy nie zastanawiałem się nad tym, co tam jest za naszym ogrodem, w którym zamieszkaliśmy ja, Prosiaczek, Królik i Kłapouchy z naszym przyjacielem Krzysiem. To znaczy my mieszkamy tutaj dalej i nic się nie zmieniło i właśnie zjadłem z baryłeczki miodu moje małe co nieco, tylko Krzyś odszedł na chwilę.

Sowa Przemądrzała mówi, że zaraz za naszym ogrodem zaczyna się Czas, a to jest taka studnia strasznie głęboka, w którą kiedy tylko ktoś wpadnie, leci i leci w dół, aż nie wiadomo, co się z nim potem dzieje.

Martwiłem się trochę o Krzysia, żeby tam nie wpadł, ale wrócił i wtedy go zapytałem o tę studnię. Puchatku – powiedział – byłem w niej i spadałem, i zmieniałem się spadając, nogi zrobiły mi się długie, byłem duży, nosiłem spodnie do ziemi i broda mi urosła, potem posiwiałem, zgarbiłem się, chodziłem o lasce i wreszcie umarłem. Pewnie to wszystko mi się tylko śniło, bo było jakieś nieprawdziwe. Zawsze dla mnie prawdziwy byłeś tylko ty, Puchatku, i nasze wspólne zabawy. Teraz już nigdzie nie odejdę, nawet gdyby zawołali mnie na podwieczorek”.

fn


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *