22 VII 1878 urodził się Janusz Korczak

Krótkie wspomnienie

lekarza, pedagoga, pisarza, poety, który swoje życie poświęcił dzieciom, zapełniając czasopisma felietonami dotyczącymi wychowywania dzieci, dowartościowywania ich, zauważania ich potrzeb i prowadząc przez trzydzieści lat ( 1912- 1942) Dom Sierot dla dzieci żydowskich, i przez  niewiele mniej lat podobną placówkę dla dzieci polskich,

człowieka, który pisał: „Miasto wyrzuca mi dzieci jak muszelki, a ja nic – tylko dobry jestem dla nich. Nie pytam się ich ani skąd, ani na jak długo, ani dokąd, z pożytkiem czy szkodą dla ludzi. „Stary Doktór” daje cukierki, bajki opowiada, odpowiada na pytania. Ciche, kochane lata z dala od jarmarku świata”,

człowieka, który na kilka tygodni przed likwidacją getta wystawia w Domu Sierot sztukę Rabindranatha Tagore „ Poczta” , zapamiętaną przez uczestniczkę tamtych wydarzeń w taki sposób: „ Nie wiem, czy w przeczuciu śmierci, czy przypadkowo Doktor wybrał na ostatnie przedstawienie w Domu Sierot sztukę „Poczta” . Niemcy umieścili ten utwór na indeksie, ale mimo to Doktor nie zmienił zdania. Wobec przepełnionej sali nasi domowi artyści odegrali „Pocztę”. Jeden z chłopców przedstawiający małego, chorego Hindusa, dla którego śmierć jest wyzwoleniem i wyśnionym życiem na dworze króla, odegrał rolę swoją z niepospolitym zrozumieniem i artyzmem. Inne dzieci grały też pięknie. Wrażenie niezwykłe. Kobiety szlochały , po twarzach mężczyzn płynęły łzy, wzruszenie było ogólne – raz jeszcze Doktor zwyciężył”, 

człowieka, który w jednym z ostatnich uczynionych w pamiętniku wpisów notuje: „Dawno już nie błogosławiłem świata. Tej nocy próbowałem – zawiodło”,  

człowieka, który rezygnuje z  możliwości ucieczki z getta i  z godnością zdumiewającą okupantów maszeruje w otoczeniu swoich wychowanków na rampę kolejową, skąd odjadą do obozu zagłady w Treblince:

Nawet wcale im nie tłumaczył,

Tym, co przyszli z łaską niemiecką,

Jakże włoż w te głowy bezduszne,

Co znaczy samo zostawić dziecko…

Tyle lat… w tej wędrówce upartej,

By w dłoń dziecka kulę dać słońca,

Jakże teraz zostawić strwożone,

Pójdzie z nimi… dalej… do końca…

                                    /Fragment wiersza Władysława Szlengela/

fn


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *