8 III 1761 urodził się Jan Potocki (herbu Pilawa)  

 „Miał ambicje uczonego – napisał o nim Cezary Michalski – płodził dziwaczne traktaty historyczne, które zostały docenione wiele lat po jego śmierci, kiedy niektórzy wyjątkowo wnikliwi badacze dostrzegli w nich zapowiedź współczesnej etnografii, antropologii, religioznawstwa”.

Jeśli chodzi o etnografię, antropologię i religioznawstwo – nie ma w tym cienia przesady  – Potocki był zapalonym podróżnikiem: podróżował do Turcji, Egiptu, do Chin nawet,  relacje z tych podróży publikował w osobnych książkach, a wiele spostrzeżeń opracowywał w formie naukowego eseju. Ta twórczość nie wzbudzała zachwytu wśród współczesnych – hrabiego Potockiego postrzegano jako dziwaka i ekscentryka.

Ten dziwak i ekscentryk stworzył jednak, (niektórzy mówią, że nie całkiem tego świadomy, bo pisał kolejne opowieści ku rozrywce żony, inni, że z wyjątkową świadomością  i  precyzją i dokładnością zegarmistrza komponował i składał w niezwykłą całość, opowieść po opowieści) fascynującą książkę „Rękopis znaleziony w Saragossie”.

„Rękopis znaleziony w Saragossie” budzi entuzjazm tych czytelników, którzy znają, cenią smak wybornej opowieści, książka jest bowiem jak ogród o rozwidlających się ścieżkach; z jednej opowieści wyrasta druga, a z tej kolejna, z kolejnej dalsze i tak opowieść rozwija się w kilkadziesiąt płynących własnym nurtem opowieści, by na koniec wrócić do początku, do źródła.

Bogumiła Kaniewska, autorka wstępu do wydania „Rękopisu…”, które ukazało się w Poznaniu (Vesper 2007), tak pisze o tej książce;

Wielowarstwowa (dziś powiedzielibyśmy: palimpsestowa ) struktura tego tekstu, szkatułkowa kompozycja, którą rządzi zasada ‘tekstu w tekście’, zmieniająca go w fabularny labirynt, wielość pytań, jakie stawia utwór, i rozmaite drogi, którymi wędrować może jego interpretacja, sprawiają, że  ta oświeceniowa powieść staje się utworem na wskroś nowoczesnym. Potocki tworzy „dzieło w ruchu” ponad dwa wieki przedtem, nim pomysł tej koncepcji narodzi się w głowie Umberto Eco, i konstruuje awangardową powieść, zanim powstała wielka proza realistyczna. (…) To fantastyczna, pełna przygód i zagadek opowieść, która zagarnia czytelnika w swój niesamowity, nieco mroczny świat. Wstępujemy na teren przypominający ‘Księgę tysiąca i jednej nocy’: egzotyczna kraina innych kultur, obcych obyczajów, nieznanych obrzędów, wreszcie – magii, która z jednej strony znajduje swoje racjonalne wytłumaczenie, z drugiej pozostaje nieustającą tajemnicą”. 

Na podstawie powieści Potockiego Wojciech Jerzy Hass nakręcił film, jeden z najniezwyklejszych filmów polskich. Film zyskał ogromny rozgłos, większy chyba za granicą, niż w kraju; w Stanach pokazywany jest nadal w studyjnych kinach i wzbudza aplauz, którego nie są w stanie wydobyć z widzów najprzemyślniejsze zaoceaniczne produkcje. Ktoś napisał o tym filmie: „to jeden z tych filmów, które sprawiają, że kino stało się prawdziwą sztuką, na równi z malarstwem Vermeera, prozą Dostojewskiego czy muzyką Bacha; absolutnie genialne dzieło”.

To prawda, ale korzenie tego genialnego dzieła tkwią w innym genialnym dziele; w książce, w powieści – w „Rękopisie znalezionym w Saragossie” Jana Potockiego.

fn


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *