13 I 1941 zmarł James Joyce

Artysta winien być w swym dziele, jak Bóg we wszechświecie, niewidoczny, a wszechmocny: żeby się go czuło wszędzie, ale nie widziało nigdzie” – to nie słowa Joyce’a , a Flauberta, ale to zdanie autora Pani Bovary  jednego z największych dziewiętnastowiecznych artystów słowa, o tym, kim powinien być pisarz  pomogły Joyce’owi ukształtować własną artystyczną postawę.

Wyraził ją już w młodzieńczym Portrecie artysty w wieku młodzieńczym i brzmi ona tak: „Artysta jak Bóg- Stwórca usadawia się w swym dziele czy za nim, albo obok, lub nad nim, niewidzialny, wyszlachetniały przez oderwanie się od zewnętrznego świata  i obojętnie czyści sobie paznokcie”.

Ta  potrzebna w dziele „obojętność”, o której mówi bohater „Portretu artysty…” to obiektywizm pozwalający pisarzowi stworzyć obraz pełnego życia i opowiedzieć to życie w taki sposób, by opowieść była jak tafla przezroczystego szkła, przez którą czytelnik dostrzeże linię własnego losu i potargany węzeł skomplikowanych spraw i tematów, którymi oddycha współczesność, a żadna prywatna opowieść o autorze widoku tego nie będzie zakłócać.

Próbą stworzenia takiej opowieści był „Ulisses”.

Powieść miała być nowoczesnym eposem, a ponieważ „każda epoka ma taki mit na jaki zasługuje”,  bohaterem tego eposu, nowoczesnym Ulissesem jest człowiek fizycznie niezdolny do walki, ale za to posiadający niezależny umysł.

Wszystkie zwycięstwa Blooma, małe codzienne zwycięstwa  zwykłego człowieka – akwizytora ogłoszeń są zwycięstwami umysłu. Joyce, który był pacyfistą stworzył bohatera  stawiającego opór intelektualnie, a nie fizycznie, bohatera który energię przejawia w myśleniu i wytrwałości i nie żałuje jej dla świadectw dobroci, również dobroci dla zwierząt.

Richard Ellman, biograf Joyce’a napisał o tym tak: „dobroć dla zwierząt, które tak bardzo przypominają dzieci i na uczucie mogą odpowiedzieć jedynie uczuciem, należy do tych, tak podkreślanych przez Joyce’a, codziennych i zwyczajnych stron ludzkiej natury”.

To, co w bohaterze Joyce’a może się wydawać słabością, w rzeczywistości jest siłą, tematem podstawowym „Ulissesa” jest bowiem właśnie ta niewymuszona dobroć, która przezwycięża nienawiść.

Taki może być współczesny heros, takim wyobraził go sobie współczesny Homer – James Joyce, pisząc spływające z ust Leopolda Blooma  słowa:

To nic nie daje, powiada. Przemoc, nienawiść, historia, to wszystko. To nie jest życie dla mężczyzn i kobiet, zniewagi i nienawiść. I wszyscy wiedzą przecież, że jest to czymś wręcz przeciwnym do tego, czym życie jest naprawdę .

– Czym? powiada Alf .

-Miłością, powiada Bloom. Mam na myśli przeciwność nienawiści …”.

fn


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *