27 07 1597 zmarł  Jakub Wujek

Na początku literatury greckiej stoją dwa wielkie pomniki: „Iliada” i „Odyseja”, utwory nie przestające zdumiewać tym, w jaki sposób, bez żadnej tradycji literackiej ukształtować mogły się tak potężne dzieła.

Początki literatury polskiej także jaśnieją; język dopiero co się narodził, a od razu wydźwignięty został na wyżyny swoich możliwości piórami Kochanowskiego, Orzechowskiego, Skargi i Wujka.

Przez urodzonego i kształconego w Wągrowcu Jakuba Wujka –  wydźwignięty w przekładzie Biblii, stanowiącym kanon języka biblijnego, (i oddziałującym na język liturgiczny)  przez ponad  trzysta lat.

Jakub Wujek rozpoczął prace nad przekładem Biblii w momencie szczególnym; w polszczyźnie istniały już dwa przekłady  biblijnego kanonu, z tym, że wypracowane w ośrodkach myśli protestanckiej: „Biblia brzeska” i „Biblia nieświeska”.

Biblia Wujka miała być  ( i była) częścią sporu wyznaniowego, wywołanego wystąpieniem Marcina Lutra i spoczywała na niej ( jak na wysłanym do Siedmiogrodu przez samego Stefana Batorego autorze przekładu )  misja obrony wiary katolickiej.

Gdyby sama tylko wspomniana misja decydować miała o przetrwaniu w polszczyźnie tego przekładu szanse na to byłyby raczej niewielkie, ale misja ta wykonywana była mistrzowskim narzędziem  –  znakomitą polszczyzną, która ustanawiała miarę stylistyczną, prozodyczną, składniową, intonacyjno – rytmiczną.

 Tą miarą posługiwali się Kochowski  ( „Psalmodia polska”), Mickiewicz („Księgi narodu i pielgrzymstwa polskiego”), Słowacki („Anhelli”), Norwid, Wyspiański czy Staff, żeby wymienić tylko nielicznych, ale o najdonośniej brzmiących nazwiskach. 

To miara tak wysoka i tak istotna, że do dziś, jak pisał Czesław Miłosz, a wiedział, o czym pisze, bo sam zmagał się z przekładem ksiąg biblijnych „każdy, kto chce posłużyć się cytatą z Pisma Świętego, sięga do Wujka, bo nowe przekłady odczuwa jako nie dość dostojne.”

Z tą misją musiało być zresztą różnie, skoro jezuicka komisja już kilka tygodni po śmierci Wujka przystąpiła do prac, których celem miała być gruntowna rewizja przekładu. Ingerencje cenzorskie, zdaniem niektórych znawców, spowodować miały „katastrofę Wujkowego dzieła”, a edycję, która w ten sposób powstała nazywano „Biblią niby – Wujkową”.      

Jeżeli Miłosz pisze o tym, że Biblia Wujka, „jego Stary Testament roi się od błędów”, być może pisze o „wydaniu drugim poprawionym”, bo znane są starania autora przekładu o to, by przestrzegając wywiedzionej jeszcze od starożytnych zasady, by nie słowo odpowiadało w przekładzie słowu, ale sens- sensowi, dbał nade wszystko o to, by przekład, był „gładko po polsku uczyniony” .

Nas gładkość ta urzeka, dlatego, kiedy tylko zachodzi potrzeba, sięgamy do przekładu Biblii Wujka, by czytać w niej tak z mocą do dziś po polsku brzmiące zdania:

Widziałem wszystkie sprawy które są pod słońcem a oto wszystkie rzeczy są próżne a trapią myśl” .

fn


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *