8 06 1878 zmarła George Sand

Dobroć Pani serca wzruszyła mnie, a jej sympatia napełniła mnie dumą (…). mogę to tylko Pani powiedzieć, że bardzo szczerze Panią kocham. (…)  To bynajmniej nie ja posłałem Pani kwiatek w kopercie.”

Bardzo to miło z Pani strony, że mnie Pani zaprasza do Nohant. Pojadę, gdyż mam wielką ochotę poznać Pani dom. Gdy o Pani myślę, przeszkadza mi to, że go nie znam. Ale muszę odłożyć tę przyjemność do przyszłego lata”.

To nie Chopin napisał  listy, z których fragmenty cytujemy, choć adresatka się zgadza i miejsce też. Te fragmenty pochodzą z listów Flauberta do George Sand i pisane były prawie 20 lat po śmierci Chopina.

Postanowiliśmy przypomnieć tę korespondencję, by odwrócić uwagę od Sand – kochanki Chopina, Sand – pocieszycielki Chopina, Sand – muzy Chopina.

Chcielibyśmy zwrócić uwagę na Sand – pisarkę, Sand – artystkę, Sand – kobietę, żyjącą problemami sztuki i współczesnego życia. A to świetnie widać w jej korespondencji z Flaubertem.

Flaubert, oszczędny w doborze słów, tytułuje Sand: „Mistrzu.” Zwróćcie Państwo na to uwagę! „ Drogi Mistrzu”, „Drogi, zacny Mistrzu” – takie zwroty otwierają każdy list Flauberta. Jakże musiał ją cenić!!

Dostrzegł w niej z pewnością kogoś więcej niż my chcemy w niej widzieć dziś, patrząc na nią przez szkiełko chopinowskiego życiorysu. Flaubert traktował ją niezwykle górnie: „ dożyje Pani późnej starości, jak o l b rz y m y, skoro pochodzi z ich rasy. Jedno mnie dziwi, ot, że Pani, która tyle przemyślała, napisała i przecierpiała, nie umarła dwadzieścia razy.”

Traktował ją jako powiernika najskrytszych myśli, nie obawiał się, on uważany za samotnika i mruka dzielić z nią myślami rezerwowanymi przez innych dla kartek dziennika, jak ta z 1867r.: „Jest to nienawiść, którą się żywi do Beduina, do heretyka, do filozofa, do samotnika, do poety i jest w tej nienawiści strach. Ja zawsze jestem po stronie mniejszości, więc ta nienawiść rozdrażnia mnie. W dniu kiedy przestanę się oburzać, oklapnę jak lalka, a której wyciągnięto patyk podtrzymujący ja w pozycji pionowej.”

Flaubert traktuje Sand jako wspólnika w wielkiej literackiej sprawie, widzi w niej to, czego brak, jego zdaniem ich współczesnym: „Do takiej krytyki potrzebna byłaby wielka wyobraźnia i wielka dobroć, chcę przez to powiedzieć: zdolność entuzjazmowania się zawsze w pogotowiu, a następnie smak, przymiot rzadki, nawet u najlepszych krytyków, tak dalece, że zgoła się o nim już nie mówi”.

I wreszcie, opłakują razem klęskę wojny ( każda wojna jest klęską) francusko – pruskiej (1871 ): „ Trzeba przywyknąć do tego, co jest naturalnym stanem człowieka, to znaczy do zła.  Grecy za czasów Peryklesa uprawiali Sztukę nie wiedząc czy nazajutrz będą mieli co jeść. Bądźmy Grekami” ( … ) Wojna ( mam nadzieję) zada ciężki cios „władzom”. Czy jednostka zignorowana, zdeptana przez świat nowożytny, odzyska znaczenie? Życzmy sobie tego.”  

Tyle Flaubert i Sand. Kogo nie przekonaliśmy  do obrazu „artystki – olbrzyma” (kogoś wielkiego duchem ) ten  pozostanie  z płaskim  oleodruczkiem kochanki artysty.

fn


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *