„Gambit królowej” był w ostatnich miesiącach jednym z najczęściej oglądanych seriali na świecie. Widzów zafascynowała postać głównej bohaterki, Beth (Elisabeth) Harmon, która w sierocińcu nauczyła się tak doskonale grać w szachy, że przerosła swojego mistrza i ruszyła w świat wygrywać z prawdziwymi szachowymi mistrzami. W serialu piękna szachistka zmaga się nie tylko z mistrzami królewskiej gry, ale i z demonami własnego umysłu, i widz, w jednym i w drugim przypadku trzyma kciuki za powodzenie bohaterki. Serial jest zrealizowany w taki sposób, że nawet partie szachowe przedstawiono w nim tak atrakcyjnie, że wykorzystywanie ich jako pretekstu do przerwy na wyjście po herbatę jest po prostu niemożliwe.

Niewielu z widzów serialu wiedziało (wie), że „Gambit królowej”  ma swój literacki pierwowzór – książkę o tym samym tytule – „Gambit królowej”  napisaną przez Waltera Tevisa.

Sceneria opowieści w powieści i filmie wymusza niemalże wrażenie, że czytamy/oglądamy historię autentycznej postaci. Tak jednak nie jest; fascynująca postać Beth Harmon jest literacką kreacją Waltera Tevisa. Świetną, olśniewającą ( w filmie olśniewa grą  Anya Taylor-Joy).

Czytelniczkom i czytelnikom, którzy zechcą sięgnąć po książkę, a nie znają jeszcze fabuły nie będziemy odbierać przyjemności opowiadając ją, z przyjemnością jednak podamy kilka refleksji na marginesie książki ( i filmu) .

Beth Harmon jest postacią fikcyjną, ale autor, sam będący graczem na średnim, jak przyznawał poziomie, napisał tę postać zafascynowany autentycznym amerykańskim mistrzem szachowym – Bobbym Fischerem.  Bobby Fischer to był prawdziwy król królewskiej  gry i to w czasach, kiedy  ranga  zawodów o tytuł szachowego arcymistrza była tak wielka, że świat potrafił wstrzymać oddech na czas pojedynku o tytuł arcymistrzowski. 

Bobby Fischer

Fischer, który był inspiracją dla Tevisa  był kimś więcej jednak niż tylko szachowym arcymistrzem, stał się legendą gry i jak w każdej legendzie również w jego życiu było miejsce na tajemnicę (choroba psychiczna? szaleństwo? obłęd?) O szaleństwo na pewno ocierał się jego geniusz  (IQ 200)!  

Miał 6 lat, gdy po raz pierwszy usiadł przed szachownicą. Szkoła nudziła go i nie potrzebował jej. Po latach wyznał: „Szkoła to straszne miejsce, najgorszy wynalazek ludzkości. Wszystkie te głupie dzieci trafiają do jednej sali i na skutek kontaktu ze sobą jeszcze bardziej głupieją. Nad wszystkim czuwają skretyniali nauczyciele i tak jedni drugich ściągają na intelektualne dno”.

Ci, którzy grali z nim mówili: „trudno się gra przeciwko teorii Einsteina” (Michaił Tal),  „grać przeciwko Fisherowi to jak grać przeciwko szachom w najczystszej postaci” (Walter Shipman ).Był niepokonany. Był Jedynym człowiekiem, który wygrał, grając w szachy z komputerem.  Jeden z wielkich pasjonatów szachów, Jerzy Pilch opisał mistrza takimi słowami:

 „Bobby (…..), miał duże bystre oczy, które błyskawicznie przebiegały szachownicę, gdy się koncentrował, i charakterystyczne brwi, które zawsze wyrażały zaskoczenie, gdy zobaczył coś nowego w swych obliczeniach. I miał nadzwyczaj długie palce. Fischer wydawał się niezgrabny we wszystkim. Ale gdy poruszał bierkami, emanował czymś w rodzaju atletycznej gracji. Poruszanie bierkami było jego najwygodniejszą ( w zasadzie jedyną ) formą komunikacji.”

W tym fragmencie dotykamy tematu niebezpieczeństwa, które szachy mogą ze sobą nieść. Szachy mogą mianowicie zawładnąć całkowicie umysłem gracza. Zawładnęły umysłem Bobby’ego Fishera, biorą w posiadanie także umysł bohaterki książki Tevisa, Beth Harmon.  

Te dwie postaci, jedna historyczna, druga zrodzona w wyobraźni pisarza nie są zresztą jedynymi postaciami, dla których świat szachów jest światem podstawowym i jedynym, jest całym światem. 

Znana jest historia  Akiby  Rubinsteina,  największego  szachisty w dotychczasowej historii szachów polskich, który po zapoznaniu się z grą w szachy stracił zainteresowanie dla wszystkich innych form ludzkiej aktywności. Gra w szachy, osiągnięcie sukcesów na tym polu były jedynym celem jego życia.

Bobby Fisher był niezwykle świadomy wpływu szachów na umysł. Mawiał: „Szachy to wojna. Celem jest zniszczenie umysłu przeciwnika”. Bohaterka „Gambitu królowej” także zdaje sobie z tego świetnie sprawę; lubi podkręcać swój umysł chemicznymi środkami po to, by rozgrywane pod ich wpływem w wyobraźni partie przenosić na realną szachownicę.

Traktowanie sztuki szachowej w kategorii wojny, to powszechny rys tej gry. Dla ciekawych dalszych porównań czytelników podajemy zatem jeszcze jeden przykład literacki. Otóż podobnie, czyli tak jak Bobby Fischer i tak jak Beth Harmon  patrzy na szachy  bohater książki Vadimira Nabokova, szachista Łużyn z „Obrony Łużyna”.

Szachy dla Nabokova były  jedną z dziedzin jego twórczości. Układanie problemów szachowych autor „Lolity”, traktował jako działalność artystyczną,  widział w nich poezję szachów” – pisze  tłumacz „Obrony Łużyna” .

 A sam Łużyn, bohater powieści „Obrona Łużyna”? Szachowy wunderkind Łużyn, arcymistrz Łużyn –  jego życie także opanowała gra.  Zawładnęła nim całkowicie. Nie była już zainteresowaniem, nie była pracą, nie była sportem czy pasją – była czystą namiętnością:

 „ Cóż to za gra (..) kombinacje są jak melodie. Wie pan  ja wprost słyszę posunięcia*”, mówi w którymś miejscu powieści, a w innym narrator komentuje jego życie wprost: „Zewnętrzne życie traktował jako coś nieuchronnego, ale najzupełniej nieinteresującego”.

Tu ciekawostka – niektórzy znawcy twórczości Nabokowa pierwowzoru postaci Łużyna upatrują we wspomnianym wyżej polskim arcymistrzu  Akibie Rubinsteinie.

Czy z tego żelaznego uścisku namiętności do poruszania się w zamkniętej przestrzeni 64 pól i własnego umysłu można ujść cało? Przykłady Akiby Rubinsteina,  Łużyna z powieści Nabokowa i  Bobby Fishera zdają się mówić, że chyba nie: „Jedyne wyjście – trzeba wypaść z gry” – czytamy w „Obronie Łużyna”, umysłem Bobby’ego Fishera zawładnęły obsesje i spiskowe teorie inspirujące go do coraz radykalniejszych wypowiedzi.

Przykład Beth Harmon z „Gambitu królowej” pokazuje, że możliwe jest inne wyjście. Jakie? – o tym przekonacie się, czytając powieść Tevisa „Gambit królowej”, albo oglądając zrealizowany na jej podstawie znakomity mini serial. Emocje i satysfakcja w obu przypadkach gwarantowane. No i rzecz jest tak wciągająca, że trzeba liczyć się z tym, że lektura, czy oglądanie mogą być jak jeden z możliwych sposobów rozgrywania szachów: szybki i bez jeńców, czyli  mogą być tzw. „partią błyskawiczną”.

*Beth Harmon posunięcia wcześniej widziała, wizualizowała je na sufitach.

Feliks Niewiadomski


1 Komentarz

"Od książki do kina, a z kina po nagrodę" - Blog GBP w Mieścisku · 9 marca 2021 o 14:52

[…] królowej” – pisaliśmy entuzjastycznie o książce i filmie na naszym blogu – https://slowonadzis.com/gambit-krolowej/ będącego adaptacją powieści Waltera Tevisa. Produkcję uznano za Najlepszy film […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *