3 I 1945 zmarł Ferdynand Ossendowski

Był pisarzem, podróżnikiem, szpiegiem, dziennikarzem, uczonym, globtroterem i myśliwym, żołnierzem, działaczem politycznym i poliglotą władającym biegle 8 językami, wykładowcą kilku wyższych uczelni, członkiem Akademii Francuskiej i prezesem Towarzystwa Literatów i Dziennikarzy, autorem około 120 książek, z których  prawie połowę wydano w Poznaniu!, autorem reportaży podróżniczych i opowiadań adresowanych do najmłodszych czytelników, dzieci i młodzieży, uffffff!

Jego książki tłumaczono na blisko 30 języków, łącznie z urdu i japońskim.  Recenzenci zagraniczni zestawiali jego utwory z dziełami Kiplinga, Maeterlincka, a nawet Conrada.

Był wreszcie autorem książki, która przyniosła mu światowy rozgłos i literacką sławę  –  Przez kraj ludzi zwierząt i bogów” .

Mimo, że i ta książka i inne Ossendowskiego znów trafiają na półki księgarń i bibliotek barwną postać jej autora   trzeba przypominać, odpominać z niewiarygodnym wrażeniem, że tak żywa, twórcza, znana i uznana  osobowość  mogła popaść w zapomnienie, że niewiele się o niej pisze,  nie wraca do jej spuścizny, choć boom na literaturę podróżniczą trwa. Więc teraz, gdy pandemia przyhamowała nieco podróżnicze zapędy, może warto spędzić trochę czasu z Ossendowskim.

  Przez kraj ludzi zwierząt i bogów to barwna, autobiograficzna opowieść o ucieczce autora przed wkraczającymi do Syberii oddziałami bolszewickimi.  Opowieść okazała się wielkim sukcesem wydawniczym, została przychylnie przyjęta zarówno za granicą, jak i w Polsce. Wydawano ją 142 razy i przełożono na 19 języków! Książka wzbudziła  burzliwe dyskusje na temat rzetelności i prawdziwości opisywanych przez Ossendowskiego faktów; krytykowano  realia geograficzne, przyrodnicze i etnograficzne, ale krytyka szła ze strony naukowców, bo publiczność literacka książką się zaczytywała. Wędrówka, przygoda, ucieczki, awantura, w tle grzmiąca historia i barwny lokalny koloryt, wartka narracja, znakomity język – czego można chcieć więcej. Publiczność  Ossendowskiego uwielbiała!!

Autor z pewnością koloryzował, ale nie było przecież tak, że opowieść w warstwie faktograficznej zmyślił i wyobraźnią po wschodnich ziemiach jedynie bujał. Sam był naukowcem i zdążył już przed przymusową wędrówką przez Mongolię poznać sporo ze wschodnich ziem. Uczestniczył bowiem w wyprawach naukowych do obwodu donieckiego, w Ałtaj, na zachodni kraniec Kaukazu, do Soczi i Tuapse, w limany Dniestru, nad Jenisiej i w okolice Bajkału. W  1899  opłynął prawie całą Azję, odbywał  podróże służbowe do Korei i na Sachalin, do Mandżurii i do Kraju Ussuryjskiego nad Amurem nad morze Beringa i do brzegów Oceanu Lodowatego. Zwiedził Indie, Japonię, Chiny i wyspy archipelagu Indonezyjskiego. Po podróży do Indii napisał powieść „Chmura nad Gangesem”, która, jeśli najsłynniejsza jego powieść spotka się współcześnie z dobrym przyjęciem, być  może też doczeka się jakiegoś nowego wydania. Kibicujemy!

Opowieść Ossendowskiego powinna zainteresować na pewno tych, którzy w literaturze tropią rozmaite ślady dawnych wierzeń i legend. W książce „Przez kraj ludzi zwierząt i bogów” znajdą opowieść o tajemniczym, legendarnym świecie Agharti, wspominanym w opowieściach tybetańskich mnichów.  Ossendowski, będąc nad rzeką Amil, usłyszał od tubylców legendę o mongolskim szczepie, który uciekł przed Dżyngis Chanem do świata podziemi. Nad jeziorem Nogal Kul poznał zaś historię człowieka, który odnalazł wejście do Agharti, a lamowie polecili obciąć mu język, by nie zdradził tajemnicy. O podziemnym świecie opowiedzieli też naszemu rodakowi książę Chaltun Bejli i jego kapłan, Delong. Wszystko to zrelacjonował w swej książce, bo, jak napisał: „Ziemia dla Mongoła jest sferą nietykalną; w jej głębinach znajdują się niezbadane zaświaty”.

fn


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *