8 IV 1911 urodził się Emil Cioran

Jeden z wielkiej rumuńskiej plejady, którą tworzą nazwiska Eliadego, Ionesco, Sebastiana, i Ciorana  właśnie. Choć Rumun, po rumuńsku napisał niewiele książek, np. „Na szczytach rozpaczy”. Olbrzymia część jego twórczości została napisana po francusku i to francuszczyzną nieskazitelną, bo uznano go szybko za mistrza francuskiej prozy.

Proza to zjadliwa, przeżarta sceptycyzmem, przy którym sceptycyzm wielkich  francuskich  mistrzów krytycznego patrzenia na człowieka – Rochefaucaulda, Chamforta, Monataigne’a jest jak łagodna opowieść o drobnych ludzkich wadach.

U Ciorana człowiek nie tyle ma wady, co sam jest wadliwą częścią natury, to „upadłe, chore nieuleczalnie na cierpienie, samotność i śmierć zwierzę, nędzniejsze od najmarniejszego ze stworzeń żywych”. Cioran uważa, że lepiej być zwierzęciem niż człowiekiem, rośliną niż zwierzęciem, a najlepiej być kamieniem. Warto  porównać tę myśl z czterowierszem Michała Anioła, w którym posąg Nocy z grobowca Medyceusza mówi o tym, że nie chce budzić się z kamiennego snu, by nie widzieć hańby istnienia.

Próbując ogarnąć myśl Ciorana, spojrzeć na nią  z dystansu warto zwrócić się do tłumacza jego książek i najlepszego chyba znawcy jego twórczości – Ireneusza Kani. To najlepszy przewodnik po ciemnym świecie myśli Ciorana. Oddajmy mu głos: „Zwykły ludzik wyobraża sobie, że pełnia życia to gromadzenie przyjemnych, jak najprzyjemniejszych wrażeń. Trzeba wszakże wnieść się wysoko ponad poziom ludzika, aby zrozumieć, że na ową pełnię składa się też druga, mroczniejsza połowa – cierpienie, rozpacze, agonie, trwogi, porywy bezsilnego gniewu i nienawiści – i że bez ich świadomej, owszem, ochoczej akceptacji nigdy owa pełnia nie będzie nam dana. Cioran jest wielkim przewodnikiem po tej mrocznej sferze.(…)Nie odrzucać niczego, co ciemne i bolesne, dodrążyć się aż do jego najgłębszego dna, posmakować się najbardziej gorzkiej goryczy istnienia – oto jego credo, w myśl którego odrzuca normalne zbawienie”.

Niektóre z myśli Ciorana wywołują uśmiech zamiast grozy, jak choćby ta o pojawieniu się człowieka: „powiedziano w Zoharze; <gdy tylko pojawił się człowiek, pojawiły się też kwiaty.> Ja raczej bym sądził, że były na świecie już przed nim i że jego przyjście wtrąciło je wszystkie w zdumienie, z którego jeszcze się nie otrząsnęły”.

I jeszcze słowo o Cioranie – człowieku, nie pisarzu. Ireneusz Kania pisze, że „choć jego książki kipią od żółci, sam nie jest bynajmniej zgorzkniałym starcem, przeciwnie, człowiek to łagodny, miłosierny i nawet sentymentalny. Potrafi lać rzęsiste łzy, słuchając płyt z rozdzierającą mu serce muzyką węgierską. Piękno sztuki czy krajobrazu umie odbierać żarliwiej niż niejeden człowiek obdarzony tzw. radością życia – a to dlatego, że dopiero perspektywa radykalnie pesymistyczna pozwala mu przeżywać każdą sekundę, którą udaje nam się przeżyć w tym piekle, jako cud.”

fn 


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *