24 06 217 p.n.e – bitwa nad Jeziorem Trazymeńskim

To była jedna z kilku wielkich i zwycięskich bitew Hannibala w toczonej przez Kartagińczyków z Rzymianami II wojnie punickiej.

Miała miejsce wkrótce  po niezwykłym wyczynie, jakim było przejście armii Hannibala przez Alpy ( to w tym marszu uczestniczyły słonie, z których większość nie zniosła zresztą trudów przemarszu przez góry).

Pojawienie się genialnego kartagińskiego wodza u podnóża Alp wywołało w Rzymie panikę –  to wtedy Cyceron wzniósł okrzyk, który echem rozbrzmiewa w wielu sytuacjach po dziś dzień : „ Hannibal ante portas!” (Hannibal u wrót!). Słowa Hannibala, świadectwo wielkiej determinacji i odwagi, wypowiedziane po drugiej stronie Alp, przed wielkim trawersem; „Albo znajdziemy drogę, albo ją sami wytyczymy” , rzadziej są przywoływane, jeśli w ogóle.

 A przecież jakże wspaniale nadają się dziś na  wezwanie do działania w czasie pandemii – albo znajdziemy drogę albo ją wytyczymy sami! Dzięki Hannibalu za genialną wskazówkę!

Ale jeszcze skok do historii:

Kartagina była wielkim zagrożeniem dla rosnącej potęgi Rzymu, a seria  niezwykłych zwycięstw Hannibala – pod Trebią, nad Jeziorem Trazymeńskim i pod Kannami uczyniła sytuację republiki rozpaczliwą. Do wojny z Hannibalem rzucono wszystkie siły republiki, i jak pisali historycy starożytni, była to wojna „wielkiego narodu z wielką jednostką.

Nad Jeziorem Trazymeńskim starły się wyrównane siły, ale ze stratami dziesięciokrotnie większymi wyszli z niej pobici Rzymianie ( źródła podają, że zginęło ok. 1500 Kartagińczyków i 15000 Rzymian). Bitwa nie trwała długo, a sytuacja powtórzyła się niecały rok później pod słynnymi Kannami.

Tu zostawiamy zwycięskiego Hannibala,  który po serii wygranych bitew zastanawia się jak zwycięstwa te zamienić w trwały sukces. Liwiusz zarzuci mu na kartach „Dziejów słabość; “Nie wszystko, zaiste, bogowie dali jednemu: zwyciężać umiesz Hannibalu, zwycięstwa wyzyskać nie umiesz“, ale ta słabość ( której przyczyny mogły być czysto techniczne i organizacyjne ) otworzyła Rzymowi, ( prawda, że dopiero za kilkanaście lat – po klęsce Hannibala pod Zammą ),  drogę do podboju świata.

Historycy zastanawiają się do dziś nad przyczynami wybuchu tej wojny, to jednej, to drugiej stronie przypisując akt podpalenia lontu. Rzeczywistość rysowała się jednak okrutnie prosto; dla dwóch potęg nie było w tym regionie świata miejsca. Starcie było nieuchronne i dla obu organizmów państwowych konieczne, bo było starciem o panowanie nad światem.

Z tego starcia zwycięsko wyszedł Rzym, epopeję wojen punickich traktując jako szkołę i sprawdzian  społecznej mobilizacji, a najwięcej z tej lekcji wydobył dla siebie twórca późniejszej potęgi Rzymu – Oktawian August.

Warto o tym momencie pamiętać dziś – kiedy na horyzoncie widzimy starcie dwóch wielkich potęg nowoczesnego świata – Stanów Zjednoczonych i Chin.  

Fascynujący temat – teraz tylko do rozważenia taka lekcja z historii – jeden wątek – rywalizacji wielkich organizmów państwowych, drugi – może całkiem indywidualny dla nas – albo znajdziemy drogę, albo ją wytyczymy! Jakież to budujące! Zatem do dzieła, w drogę! Wytyczajmy drogę własnego zdrowia, odporności i pogody ducha!

Hannibal uległ, ale jego  kampania zaszczepiła w Rzymianach lęk, którego trudno było im pozbyć się, nawet wtedy, gdy Kartagina przestała istnieć jako organizm państwowy  i kiedy oni sami rozłożyli obozy w całym znanym wtedy świecie; co wydarzyło się raz, mogło wydarzyć się zawsze. Umierając z własnej ręki, stary wódz powiedzieć miał ; „uwolnijmy Rzymian od ich długiego niepokoju, skoro twierdzą, iż zbyt długo jest czekać na śmierć starego człowieka”.

Człowiek przestał zagrażać republice, ale jego cień nie opuścił jej nigdy. Kiedy ponad sześć wieków później, u bram  Rzymu stanął germański wódz Agilulf, niepokój, o którym mówił w homilii Św. Grzegorz – „niepokoi mnie nowina, że król Agilulf przekroczył Pad, ażeby przyjść nas oblegać”  musiał być dobrze  znany Rzymianom.

fn


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *