12 IV 1920 urodziła się Anna Kamieńska

Czesław Miłosz powiedział kiedyś o niej: „Nie była wybitną poetką. Ale to sprawiedliwe. Dobry człowiek nie nauczy się podstępów sztuki”. I ta dobroć chyba wybija się na pierwszy plan, kiedy chcemy mówić o Annie  Kamieńskiej. Zresztą  poetka sama w sposób skromny traktowała twórczość – nie uważała jej za coś, co daje przepustkę do wieczności – tej prawdziwe, nie tylko tej iluzorycznej w pamięci potomnych. Pisała „Całe życie prałam, prasowałam, gotowałam, usługiwałam – pisząc, ucząc się, czytając, kochając w głębi serca – i to, a nie co innego nazywam pełnią życia”.

Pisała, ale też tłumaczyła. Zwłaszcza poezję biblijną, psalmy. Biblię zresztą traktowała jak księgę największą, „Książkę nad książkami”, poświęciła jej jedną  ze swoich prac – nosi właśnie taki tytuł. Dlaczego akurat ta księga? Odpowiedź poetka dawała prostą: „… Jest w niej tak, jak w wielkiej poezji spojone razem słowo i milczenie. Jest prawda rzeczy głęboko przeżytych, przecierpianych przez całe pokolenia. Jest tu zawarte doświadczenie całych narodów i doświadczenie ludzi…”

Nie Bóg w konsekwencji okazuje się najważniejszy w jej twórczości, a człowiek i zainteresowanie człowiekiem wyróżnia tę poezję spośród morza innych, czyni ją stale aktualną, bliską, zwłaszcza tym, którzy „wytrwale dążą do przesuwania wciąż dalej stawianych sobie wymagań, określanych przez pogłębiające się wskutek życiowych doświadczeń, klęsk, cierpień, zrozumienie tego czym jest człowieczeństwo”.

Gdyby trzeba było szukać jakichś mott, dewiz, którymi można by podsumować jej twórczą drogę  mogłyby to być jej własne słowa: „Moim zadaniem jest odbudować świat po końcu świata”.

To nie jest zadanie dla jednej osoby, powiemy i słusznie – Kamieńska o tym przypominała również, to jest zadanie dla wszystkich, ale każda pojedyncza osoba musi to zadanie zacząć realizować sama: żyjąc, kochając, będąc dobrym człowiekiem.

Żeby to robić, nie trzeba pisać wierszy i uczyć się podstępów sztuki. Wiedział o tym Miłosz, wiedział o tym także inny poeta, ksiądz Twardowski dedykując jeden z najbardziej znanych swoich wierszy „Spieszmy się kochać ludzi” właśnie Annie Kamieńskiej.

fn


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *