1 IX 1899 urodził się Andriej Płatonow

Josif Brodski, wielki admirator i znawca prozy Płatonowa napisał kiedyś, że jeśli nie wypowiada głośno tego, że Płatonow jest większym pisarzem od Kafki, Joyce’a i Musila, to tylko dlatego, że tam na szczytach literatury taka hierarchia nie ma już żadnego znaczenia.

Polskie przekłady prozy Płatonowa, niestety pozwalają czytelnikowi tylko zbliżyć się do tych arcydzieł, ( podobnie rzecz ma się z tłumaczeniami w innych językach), żywiołem  prozy Płatonowa jest bowiem rosyjski, którym pisarz próbował objąć, wypowiedzieć nie tyle indywidualne doświadczenie, co ogarnąć wszechświat.

Pisze o tym Brodski; „ Jego autonomia była autonomią ekscentrycznego metafizyka, w zasadzie materialisty, który próbuje sam dla siebie ogarnąć wszechświat ze swego dogodnego – albo niedogodnego miejsca obserwacji, jakim jest małe, tonące w błocie miasteczko prowincjonalne, zagubione niczym przecinek w nieskończonej księdze ogromnego, rozpłaszczonego kontynentu. Jego stronice roją się od takich właśnie ludzi; prowincjonalnych nauczycieli, inżynierów, mechaników, którzy w zapadłych dziurach żyją wspaniałymi, domowego chowu ideami o ładzie świata, ideami równie mącącymi w głowie i fantastycznymi jak izolacja tych ludzi.”

Być może znajdą się czytelnicy, którzy fascynujący świat prozy i myśli Płatonowa będą chcieli poznać głębiej, dokładniej, w szczegółach – polecamy wtedy lekturę niesamowitej ( to dobre słowo) książki Adama Pomorskiego; „ Duchowy proletariusz. Przyczynek do dziejów lamarkizmu społecznego i rosyjskiego komizmu XIX i XX wieku na marginesie antyutopii Andrzeja Płatonowa”.

Tym, którzy chcieliby tylko przekonać się jakiego rodzaju jest to proza proponujemy spotkanie z krótką minipowieścią Dżan”.

Dżan to nazwa koczowniczego narodu, nazwa, która oznacza, jak czytamy „duszę lub miłe człowiekowi życie”.

Treścią opowiadania jest historia inżyniera, który po odebraniu nauki w mieście wraca do swojego plemienia i próbuje, przy pomocy naukowych metod i osiągnięć techniki zorganizować jego życie tak, by uczynić je szczęśliwszym.

Ale narodowi Dżan obcy jest świat zorganizowanego szczęścia. Odchodzą z miejsca, które wzniósł dla nich inżynier. Czytamy słowa: „ Ten naród  udaje martwego, bo w przeciwnym razie przyjdą szczęśliwi i silni  i zaczną go znowu udręczać. Zostawił sobie znikomą, nikomu niepotrzebną cząstkę  ażeby nikt się na nią nie złakomił

Znikoma, nikomu niepotrzebna cząstka” – dusza, życie, wolność? Dżan jest narodem koczowników – nosi wolność we krwi, nie umie bez niej żyć. Potrafi obywać się bez wiedzy, techniki, ale nie bez wędrowania.

Ludzie jednak żyją dlatego, że się urodzili, nie zaś dzięki rozumowi i prawdzie, i dopóki bije w nich serce, przetwarza ono i rozprasza rozpacz, samo się przy tym rujnując, niszcząc w cierpieniu i pracy własną substancję” .

To zdanie poza uzasadnieniem rezygnacji narodu Dżan z dobrodziejstw nowoczesnego, przez technikę zorganizowanego życia,  jest także świetną próbką stylu Płatonowa.

Całość zaś ( napisaną w latach 1933 -1935) czytać można jak parabolę, przypowieść ( takie odczytanie zaproponował kiedyś Herling – Grudziński ), albo jak ostrzeżenie przed „zorganizowanym szczęściem”, przed nauczycielami zbiorowego odczuwania szczęścia, przed natchnionymi konstruktorami ziemskich rajów.

fn


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *