24 VII 1802 urodził się Aleksander Dumas, ojciec

Gombrowicz, pisząc w „Dzienniku” o Sienkiewiczu użył takiego porównania: „to Dumas Ojciec pierwszej klasy!” Porównywał Sienkiewicza do Dumas, bo to, co można powiedzieć o autorze „Ogniem i mieczem”  napisać można bez ryzyka popełnienia błędu o autorze Trzech Muszkieterów”:Mówimy: to dosyć kiepskie, i czytamy dalej. Powiadamy: ależ to taniocha – i nie możemy się oderwać. Wykrzykujemy: nieznośna opera! i czytamy w dalszym ciągu, urzeczeni. Potężny geniusz! – i nigdy chyba nie było tak pierwszorzędnego pisarza drugorzędnego. To Homer drugiej kategorii!”

Towarzyszymy Gombrowiczowi w tym stawianiu wykrzykników, bo trudno rzeczywiście nie być urzeczonym powieściami Dumasa, ojca.

Kto nie miał okazji zetknąć się „Trzema muszkieterami” , Czarnym Tulipanem” , „Wicehrabią de Bragellone”, „Królową Margot, czy wreszcie Hrabią Monte Christo stracił wiele. Pojęcie o tym, jak fascynująca może to być lektura dają już choćby ostatnie udane ekranizacje powieści Dumasa; Hrabia Monte Christo” ( z Gerardem Depardieu ), czy Człowiek w żelaznej masce” ( z Leonardo di Caprio, Jeremy Ironsem, Gerardem Depardieu,  Johnem Malkovichem).

Książki Dumasa, ojca  nie podzieliły  losu książek  Wiktora Hugo, do których  sięga się coraz rzadziej – ich bohaterowie żyją w wyobraźni kolejnych pokoleń i nic nie wskazuje na to, by mieli się z niej szybko wyprowadzić.

Mało tego; i pisarze, i filmowcy czerpią wciąż z tych barwnych opowieści natchnienie, i w wielu swoich dziełach składają im hołd. Tak jest z popularnym autorem Klubu Dumas, Arturo Perezem  Reverte, który w Królowej Południa” składa hołd autorowi „Hrabiego Monte Christo”, tak dzieje się w filmie Skazani na Shawshank, gdzie nazwisko głównego bohatera, skazanego niesłusznie na dożywotnie więzienie –  Andie Dufresne – kojarzy się z nazwiskiem Aleksander Dumas, (  inicjały i podobne brzmienie), a w jednej ze scen filmu, scenie układania więziennego księgozbioru usłyszeć można taki dialog :

“Hrabia Monte Christo”, napisane przez Aleksandra Dumasa (…)

– Wiesz o czym to jest?

– O ucieczce z więzienia.

– Do działu edukacyjnego?”

Hrabia Monte Christo lekturą chrześcijańską nie jest; zło nie zostaje tu wybaczone, krzywda zostaje  pomszczona. Na obecność w kanonie lektur książka z pewnością nie ma szans, trudno bowiem spotkać czytelnika, który  nie kibicowałby Edmundowi Dantesowi w obmyślaniu i realizowaniu  zemsty, i trudno wyobrazić sobie czytelnika, który nie dałby się ponieść marzeniu, że gdyby tylko jego spotkała podobna krzywda , jak dumasowski bohater „niby poszukiwacz przygód wyruszający na niebezpieczną wyprawę, szykowałby prowiant, ładował broń, gromadził środki ataku i obrony, hartował ciało najtrudniejszymi ćwiczeniami, uczył swoje ramię zabijać, przyzwyczajał oczy do widoku cierpienia, usta – do uśmiechu w sytuacji pełnej grozy. Z ufnego, dobrego i niepomnego uraz, stawałby się mściwy, skryty, zły, a raczej  nieprzejednany – jak ślepy i głuchy los”.

fn


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *