18 I 1882 urodził się A.A. Milne

Na początku swojej kariery literackiej pisał, a raczej usiłował pisać dramaty, eseje, satyry i parodie, usiłował – bo nie były to próby, które zjednywały mu czytelników i krytyków. 

Ciekawe jest to, że z wykształcenia był matematykiem. Nie czuł jednak powołania do uniwersyteckiej kariery, wolał mniej pewny, ale swobodniejszy byt dziennikarski.

W zamiarach literackich utwierdzał go H.G. Wells, autor „Wehikułu czasu” i „Ludzi jak bogów”. Przekonanie Wellsa o literackim talencie Milne’a musiało być nadzwyczaj pewne, bo ten nie tylko z pisania nie zrezygnował, ale napisał w końcu książki,  które mimo to, iż nie były książkami dla dorosłych, a może właśnie dlatego, że nie dla dorosłych były, przyniosły mu uznanie: Kiedy byliśmy bardzo młodzi, „Dawno dawno temu, i książkę, o której mówi się, że tylko ona jedna spośród wszystkich książek  jest bezbłędna i doskonała. 

Książka ta to oczywiście „Kubuś Puchatek

W drugiej połowie dwudziestego wieku okazało się, że książka Kubuś Puchatek i napisana w ślad za nią Chatka Puchatka, książki o przygodach małego, lubiącego miód pluszowego misia i jego przyjaciół  została napisana przez Milne’a nie tylko dla Krzysia – syna pisarza.

Została napisana  i dla taoistów i  kibiców tao – o czym próbują przekonywać książeczki „Tao Kubusia Puchatka” , Te prosiaczka, dla czytelników poszukujących wszędzie filozoficznych uogólnień ( „Kubuś Puchatek i filozofowie” ), dla miłośników feng shui ( Kubuś Puchatek i feng shui” ), dla ludzi łaknących sukcesu ( „Kubuś Puchatek i przepis na sukces”) i dla wielu, wielu innych, można powiedzieć – prawie dla wszystkich.

Pluszowy miś, a raczej jego sposób patrzenia na życie stał się zaklęciem, talizmanem, złotym  środkiem, lekarstwem na brak sensu, kamieniem filozoficznym, receptą na sukces, wskazówką na drogę, jednym słowem wszystkim tym, co dociekliwy czytelnik zechce w sympatycznej opowieści Milne’a dostrzec i czym na kartach swojej własnej książki z innymi rozpoznającymi się w postaci któregoś z bohaterów opowieści czytelnikami  podzielić.

Na to bogactwo urodzaju  odczytań, interpretacji, rozumień, zrozumień Kubusia Puchatka patrzeć należy, naszym zdaniem optymistycznie. Znaczyć to bowiem może tyle, że jeśli do tej pory każda prawie dziedzina ludzkiego życia potrafiła się jakoś umiejscowić w okolicach Stumilowego Lasu podobnie powinno być  i w przyszłości: Kubuś i tam znajdzie swoje miejsce, opowieść napisana dla małego chłopca  będzie czytana przez kolejne pokolenia małych chłopców i małych dziewczynek, a kolejne pokolenia pań i panów będą dopisywały do tej opowieści nieznane nam dziś jeszcze znaczenia.

A kogo nie przekonują wszystkie te interpretacje, kto wątpi w to, żeby w dwóch księgach opowieści o Kubusiu, Maleństwie, Prosiaczku, Sowie, Króliku, Kłapouchym, Kangurzycy i Krzysiu, chodziło o coś innego niż da się to wyczytać zwyczajnie, po prostu z książek – czyli o opowieść o przyjaźni, przygodzie, zabawie – niech odda się nie lekturze „przystawek” ale z upodobaniem kolejny raz – lekturze „autentycznego „ Kubusia Puchatka”.

Milne stworzył książkę, którą  ilekroć by się jej nie czytało, z żalem się zawsze odkłada. Z żalem i nadzieją, że znajdzie się jeszcze czas, by kolejny raz do niej wrócić. Bo to przecież świetna zabawa, święto radości i…  dla dorosłego czytelnika także cicho brzmiąca, prawie nieuchwytna  nutka dziwnego zamyślenia:

“I tak poszli, trzymając się za ręce. I dokądkolwiek pójdą i cokolwiek im się zdarzy po drodze, mały chłopczyk i jego Miś będą zawsze bawić się wesoło ze sobą w tym Zaczarowanym Miejscu na skraju Lasu.”

fn


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *